piątek, 9 maja 2008

Staruch...

Siedziałam w poczekalni u swojego nowego dentysty i rozglądałam się. Zauważyłam na ścianie dyplom ukończenia studiów, na którym figurowało jego imię i nazwisko. Wtedy
przypomniał mi się wysoki, przystojny, ciemnowłosy chłopak o tym samym nazwisku, chodził ze mną do liceum jakieś 30 lat temu. Czyżby mój nowy dentysta był tym chłopakiem, w którym się nawet trochę podkochiwałam? Jak go jednak zobaczyłam, szybko porzuciłam te myśli. Przecież ten prawie łysy facet z siwiejącymi resztkami włosów, twarzą pełną zmarszczek i wydatnym brzuszkiem, był zbyt stary, by mógł być moim kolega ze szkoły! A może jednak? Po tym, jak mi przejrzał zęby, zapytałam go, czy nie chodził przypadkiem do II LO?
- Tak. Chodziłem i byłem nawet jednym z najlepszych uczniów - zarumienił się.
- A w którym roku Pan zdawał maturę? - zapytałam.
- W siedemdziesiątym szóstym. Dlaczego Pani pyta?
- To był Pan w mojej klasie! - powiedziałam zachwycona.
Zaskoczony zaczął mi się uważnie przyglądać i następnie ten wstrętny, pomarszczony staruch(!) zapytał:
- A czego Pani uczyła?...

Źrodełko: AJ ;)
Fotosek: blog.mlive.com

Brak komentarzy:

Zryta Wyszukiwara