wtorek, 3 czerwca 2008

Jak ożywić nudne spotkanie...

A ja myślałam że takie rzeczy to się dzieją tylko w angielskich komediach....
Ciocia Lucyna wróciła właśnie ze spotkania, na którym omawiano dlaczego jest źle i dlaczego nie wiemy co z tym dalej zrobić, pomimo pomocy zza oceanu i modłów wznoszonych w kilkunastu językach przez przedstawicieli wszystkich liczących się religii.

Poniżej transkrypt z kilkoma co ciekawszymi momentami:
14:00
blablabla
14:45 (Gerhard) Our big problem is lack of skilled people who may become designers. When someone reaches required level he instantly becomes project manager, team leader, or leaves the project.
14:45 (Michael) ...or becomes an Australian... (Gerhard niedawno przeprowadził się do Sydney)
14:45 (Andrea) Just as it has happened with Veena...
14:46 (Gerald) ...but you know, she didn't want to, actually we told her to... (lekka konfuzja)
blablabla
14:46 (Michael) Just to give you a good perspective - it is not a funeral, it is a rebirth!
blablabla
14:50 (Toby) are there any questions, or are you going to stare at me?
14:50 (Michael) I think that the team lacks some enthusiasm (w tym momencie Sabina podskakuje i próbuje zainicjować hiszpańską falę...)
14:51 (Ferenc do Edith która siedzi w domu i wdzwania się na spotkanie) Edith do you share good feelings with us?
14:51 (głos z telefonu) wait a minute or two, I have just taken my antidepressants...

Jak ktoś chce to na kolejne spotkanie są jeszcz wolne miejscówki...

Brak komentarzy:

Zryta Wyszukiwara